Moje włóczęgostwo, to podróż przed siebie. Niespiesznie, bez wytyczonego kierunku i celu. To fascynacja sytuacją w której o wszystkim decyduje przypadek. W podróży najważniejsi byli napotkani ludzie. Nie architektura, krajobraz, atrakcje. Człowiek.

W moim pustelniczym życiu bywa, że przez dwa, trzy tygodnie nie widzę człowieka, i wtedy pojawia się tęsknota. Za rozmową, wymianą spojrzeń, próbą odgadnięcia drugiego. 

Jeżeli masz ciekawą opowieść, lub chcesz pobyć w miejscu gdzie żyje się  w rytmie przyrody, bez telewizji, telefonów i codziennych gazet. Tolerujesz proste wegetariańskie jedzenie. Masz odwagę, by spojrzeć w głąb siebie i chcesz znaleźć się w miejscu gdzie będą do tego warunki - napisz.